|
Chcesz wiedzieć więcej? Zamów dobrą książkę. Propozycje Racjonalisty: | | |
|
|
|
|
Nauka » Biologia » Antropologia » Nauki o zachowaniu i mózgu » Psychologia społeczna
Dylemat więźnia i inne możliwości Autor tekstu: David P. Barash
Tłumaczenie: Caden O. Reless
Problem wydaje się dość prosty: Dlaczego ludzie ze sobą nie
współpracują? Lub raczej, dlaczego nie współpracują ze sobą bardziej? Przecież,
jeżeli ja pomogę tobie, a ty pomożesz mnie, to czy nie skorzystamy na tym obaj?
Podobnie, czy nie skorzystalibyśmy wszyscy na konsekwentnym trzymaniu się
sposobu postępowania wolnego od stosowania przemocy? Krótko mówiąc, co wydaje
się tak trudne w słynnym pytaniu, które niegdyś postawił amerykański
motocyklista Rodney King, pobity w Los Angeles przez policjantów: "Dlaczego
nie możemy żyć wszyscy w zgodzie i bez przemocy?".
Udzielenie odpowiedzi okazuje się bardziej skomplikowane,
niż można by przypuszczać. Jednak cały szereg metod podejmowania decyzji,
znanych jako teoria gier, pomaga wystarczająco naświetlić oba dylematy -
włącznie z problemem wyboru między przemocą a niestosowaniem przemocy — a także
pokazać kilka możliwych sposobów ich rozwiązania.
Teoria gier pozwala spojrzeć na różne sytuacje, angażujące w najprostszym przypadku dwie strony („graczy"), przez pryzmat „wypłat" bądź
„zysków", związanych nie tylko z działaniem każdego pojedynczego gracza
oddzielnie, ale z wzajemną interakcją obu stron.
Bez założenia tej interakcji „gry" nie byłyby zbyt
skomplikowane: każdy z graczy po prostu robiłby wszystko, co tylko możliwe, by
uzyskać najwyższą wygraną, nie zwracając w ogóle uwagi na sytuację drugiego
gracza. Na przykład, jeśli pada deszcz, prawidłowym posunięciem może być
zabranie ze sobą parasola, niezależnie od tego, co zrobią w tej sytuacji inni.
Stan pogody zazwyczaj nie zmienia się pod wpływem czyjegoś zachowania, każdy
więc może postępować zgodnie ze swoim upodobaniem, mając w nosie to, co poczną
inni.
Z drugiej strony, wyobraźmy sobie, że dwoje ludzi znajduje,
powiedzmy, mały plik banknotów. Wówczas najlepiej na tym wyjdą, jeśli wezmą pod
uwagę zachowanie drugiej osoby, na przykład raczej dzieląc łupy po równo, niż
próbując zagarnąć całą wypłatę i w następstwie wdawać się w otwartą bójkę.
Właśnie w podobnych sytuacjach, gdy potencjalny zysk zależy nie tylko od
zachowania gracza A, ale także od równoległych posunięć gracza B, warto odwołać
się do teorii gier.
Niestety, taki sposób podejmowania decyzji jest zazwyczaj
mniej oczywisty niż zwykłe przerwanie kłótni, a co gorsza, stwarza wiele okazji
do unikania współpracy, szczególnie jeżeli kooperacyjne nastawienie jednego z graczy czyni go podatnym na wykorzystanie przez innych. Z podobnymi sytuacjami
mają często do czynienia zarówno pojedyncze osoby, jak i całe grupy społeczne
poszukujące różnych sposobów zapobiegania konfliktom i unikania przemocy.
Krótko mówiąc, pojawia się zagrożenie, że dając pierwszeństwo
współpracy przed rywalizacją, pokojowo nastawiony gracz ryzykuje utratę
wszystkiego na rzecz bardziej agresywnego przeciwnika. Wyobraźmy sobie na
przykład, że w przypadku wspomnianej wcześniej dwójki, która znalazła plik
pieniędzy, jedna z osób nagle wyciąga broń i stwierdza, że wszystkie pieniądze
należą do niej, podczas gdy druga pozostaje konsekwentna w niestosowaniu
przemocy. Wydaje się, że agresywny uczestnik wydarzeń uzyskuje nagrodę za swoje
zachowanie (zatrzymuje wszystkie pieniądze), podczas gdy ten łagodniejszy
zostaje z niczym, lub, jak wyraził to Machiavelli: "Ten, kto ślubuje
zachowanie dobroci we wszystkim, co czyni, umiera w zgryzocie, otoczony przez
tych, którzy wcale nie są dobrzy".
Unikanie przemocy
Jest jednak pewna nadzieja. Teoria gier nie tylko pozwala na
lepsze zrozumienie tego problemu, ale również podpowiada i wspiera pokojowe
rozwiązania. Dylemat więźnia, wywiedziony z teorii gier, bardziej przemawia na
rzecz rozwijania współpracy niż rywalizacji. Jak większość modelowych rozwiązań,
jest dość nieskomplikowany, ale pomaga w uporządkowaniu myślenia. Załóżmy, że
istnieją dwie osoby, grupy, a nawet państwa, które mogą wybierać między przemocą i powstrzymywaniem się od niej. Teoretycy mówią wówczas o nastawieniu
„kooperacyjnym" i „zdradzieckim", bądź nice i nasty, używając tego
rodzaju określeń do opisania takich zagadnień międzynarodowych, jak wyścig
zbrojeń czy stosowanie barier celnych. Jeżeli obie strony zrezygnują ze
stosowania rozwiązań siłowych, każda z nich na tym zyskuje, na przykład poprzez
pokojowe rozwiązanie konfliktu, lub, jak było w przypadku znalezionych
pieniędzy, zyskując swój udział bez walki.
Jeżeli obie strony wybiorą przemoc, każda otrzymuje w grze
wypłatę innej wysokości: karę w postaci potencjalnych szkód. Ale jeżeli jedna ze
stron odstępuje od przyjętych zasad, a druga nadal nastawiona jest na
współpracę, zdrajca zyskuje to, co nazywamy pokusą zdrady (w tym przypadku
wszystkie pieniądze), a ten, który decyduje się na współpracę (kto zachowuje się
uczciwie, gdy drugi wybiera przemoc) otrzymuje zapłatę frajera: nie otrzymuje
żadnych pieniędzy.
Aby zrozumieć, co nastąpi dalej, wystarczy wyobrazić sobie,
że znamy myśli obu graczy: "Ten drugi może albo ze mną współpracować, albo
mnie oszukać. Jeżeli będzie ze mną współpracował, najlepiej go zdradzić,
ponieważ wówczas uzyskam najwyższą możliwą wypłatę, kiedy on — prawdziwy frajer — zostanie z niczym. Choć z drugiej strony, on też może mnie zdradzić lub
zagrozić mi przemocą, a wówczas mój najlepszy ruch to zrobić to samo, ponieważ
nawet jeśli ryzykuję karę za zdradę, co grozi uzyskaniem dość niskiej wypłaty w grze, jest to przynajmniej lepsze niż skończyć jak frajer i stracić wszystko".
Skutek zastosowania tej bezwzględnej logiki jest taki, że
każda strona jest bardziej skłonna do zastosowania rozwiązania opartego na
zdradzie i przemocy, co stanowi naprawdę niepokojący dylemat, ponieważ przez
takie postępowanie każdy otrzymuje karę (w przypadku osób jest nią na przykład
bójka, ale w przypadku narodów może to być wyczerpujący wyścig zbrojeń lub wojna
celna), kiedy najlepszym rozwiązaniem jest uzyskanie godziwej wypłaty za
współpracę i powstrzymanie się od stosowania przemocy.
Dylemat więźnia jest użytecznym sposobem zobrazowania
takiego sposobu myślenia, zgodnie z którym wszyscy muszą się zachowywać w sposób
nieuczciwy, ponieważ są powodowani strachem, że każdy kto postępuje w dobrej
wierze, pozostaje w końcu na łasce i niełasce tych, którzy nadal trwają przy
swojej zdradzieckim postępowaniu (podobnie jak utrzymywał Machiavelli).
Z drugiej strony, nie jest to jedyny możliwy sposób ujęcia
sprawy. Na przykład, kiedy zachodzi konieczność wyboru między przemocą i powstrzymywaniem się od jej stosowania, sytuację trafniej przedstawia gra w cykora. Przypomina ona dylemat więźnia, ale w jej przypadku otrzymanie kary jest
najgorszą możliwą do uzyskania wypłatą. Koszty ewentualnej walki, a nawet tylko
jej groźba, znacznie przewyższają wówczas koszty zostania frajerem za cenę
uniknięcia konfliktu. Cykor jest grą, w której dwóch kierowców, jadących wprost
na siebie z przeciwnych kierunków, próbuje wymusić na tym drugim uchylenie się
przed kolizją. Ten, który w końcu ustąpi (jego rola przypomina gracza
wybierającego współpracę w dylemacie więźnia), zostaje cykorem, a ten, który
nadal jedzie prosto przed siebie (odpowiednik zdrajcy z dylematu więźnia) -
wygrywa. Problem jednak polega na tym, że jeżeli żaden z kierowców nie ustąpi, i teoretycznie wygra kosztem drugiego, wynik gry dla obu z nich oznacza przecież
przegraną!
Rundy wielokrotne
W wersji uproszczonej modele bazujące na teorii gier
zakładają, że istnieje tylko jeden rodzaj wygranej, a do interakcji między
graczami dochodzi tylko jednokrotnie. Ale w rzeczywistości jest zupełnie
inaczej! Osoby i grupy stykają się ze sobą wiele razy i mogą zmieniać swój
sposób postępowania w odpowiedzi na to, co je spotkało w przeszłości. W związku z tym obie strony mają wspólny interes w utrzymaniu całego ciągu pozbawionych
przemocy, kooperacyjnych kontaktów, ponieważ tak w przypadku dylematu więźnia,
jak w przypadku gry w cykora, nagroda za uczciwą współpracę zawsze przewyższa
karę, wynikającą z zastosowania przemocy czy dopuszczenia się zdrady. Wynik gry
zapewnia w ten sposób każdemu graczowi najwyższą wypłatę.
Co ciekawe, nawet gdy mamy do czynienia z izolowanymi,
jednokrotnymi interakcjami, kiedy ściśle racjonalne rachuby wskazują, że
nieuczciwe posunięcie jest jak najbardziej „logiczną" reakcją, większość ludzi
jest bardziej skłonna, by dążyć do współpracy, szczególnie gdy zrozumieją, że
interakcja ma szanse się powtórzyć.
W przypadku wielokrotnych interakcji występuje nie tylko o wiele większa groźba powtórnego otrzymania kary, związanej z wzajemną zdradą,
ale również coraz bardziej obiecująca staje się perspektywa otrzymania kolejnej
nagrody, wynikającej ze współpracy i unikania przemocy.
Matematyczne i komputerowe symulacje wykazały na przykład,
że prosta strategia „coś za coś" („wet za wet") może wygenerować najwyższą
wypłatę dla wszystkich graczy, nawet w sytuacji klasycznego dylematu więźnia.
Taka strategia zakłada początkową współpracę, po której każdy gracz jedynie
powtarza ruch swojego poprzednika. W ten sposób kooperacyjne posunięcie gracza A przeradza się we współpracę gracza B, i tak bez końca- w wyniku czego, obaj
uzyskują zwielokrotnioną nagrodę, wynikającą ze współpracy. W podobny sposób,
zdradzieckie posunięcie gracza A skutkuje podobnym posunięciem gracza B, co
chroni go przed kolejnym frajerskim zachowaniem, a jednocześnie zniechęca gracza A do wyboru oszukańczego posunięcia w pierwszym ruchu.
Mahatma Gandhi nie był
zwolennikiem zasady „wet za wet", ale wyraźnie podkreślał, że satjagraha — jego
określenie dla biernego oporu — musi zostać wyraźnie odróżniona od biernej
akceptacji własnego położenia lub też pragnienia, by uniknąć konfliktu za
wszelką cenę. Było dla niego oczywiste, że satjagrahi swoją konsekwentną postawą
muszą w końcu doprowadzić do zmiany zachowania potencjalnych agresorów; że
przez ich przykład i gotowość do akceptowania cierpienia (bycia przez jakiś czas
frajerami — w terminologii teorii gier), mogą doprowadzić do tego, czego
teoretycy teorii gier zwykle nie biorą pod uwagę: zmienić zachowanie drugiej
strony przez odwołanie się do jej najszlachetniejszych cech.
Kiedy ofiara odpowiada na przemoc jeszcze większą przemocą,
zachowuję się w sposób, który jest przewidywalny, wręcz instynktowny, i który ma
skłonność do potęgowania agresji ze strony napastnika, a nawet, w pewnym sensie,
może usprawiedliwiać zastosowanie przemocy w mniemaniu agresora. Skoro ofiara
zachowuje się tak gwałtownie, przypuszczalnie zasłużyła sobie na to!
W dodatku w relacjach społecznych często znajduje
zastosowanie zasada, przypominająca trzecią zasadę dynamiki Newtona, zgodnie z którą każda akcja pociąga za sobą przeciwną i równie silną reakcję. W ten
sposób, gdy uderzy gracz A i gracz B odpowie ciosem za cios, prawie zawsze
stanowi to dla gracza A zachętę do kolejnego uderzenia. Gandhi nie był
zwolennikiem biblijnego zalecenia „oko za oko, ząb za ząb", wskazując, że
jeżeli wszyscy zachowalibyśmy się w ten sposób, wkrótce cały świat byłby pełen
bezzębnych ślepców. Jeśli zamiast tego gracz B powstrzyma się od zastosowania
przemocy, przerywa w ten sposób łańcuch gniewu i nienawiści (podobny do cyklu
śmierci i ponownych narodzin w hinduizmie), ale również stawia gracza A w
zaskakującej sytuacji.
"Poszukuję sposobu, zdolnego całkowicie stępić ostrze
tyrańskiego miecza"— pisał Gandhi- "nie
poprzez użycie jeszcze ostrzejszej broni, ale przez niespełnienie oczekiwania,
że zareaguję fizycznym sprzeciwem". Taki sposób postępowania nie jest ani
łatwy, ani całkowicie bezbolesny, ale teoria gier, jak pokazują również
doświadczenia Gandhiego w Afryce Południowej i Indiach, a Martina Luthera Kinga
Jr. i innych aktywistów w Stanach Zjednoczonych, potwierdza, że może być
nadzwyczaj skuteczny.
Starożytny rzymski mąż stanu i filozof, Cyceron, w
Listach do Przyjaciół pytał: "Co można przeciwstawić przemocy prócz
przemocy?". Znawcy problemu odpowiedzieliby: "bardzo wiele". Co
więcej, poważnie kwestionowaliby, czy w ogóle można zrobić coś skutecznego,
trwałego lub wartościowego reagując przemocą na przemoc.
Jak zostało wykazane, wzajemne uciekanie się do przemocy
łatwo prowadzi do sytuacji, którą teoretycy określają jako karę za zdradę, i to
ze szkodą dla wszystkich. Amerykański lider ruchu praw obywatelskich, Martin
Luther King, który, podobnie jak Gandhi, był realistą i w swoich działaniach
zawsze pozostawał silnie zorientowany na cel, napisał, że "reagowanie
przemocą na przemoc rodzi przemoc, pomnażając ciemność już bezgwiezdnej nocy.
Ciemność nie może zwalczyć ciemności; jedyne światło może to zrobić. Nienawiść
nie może pokonać nienawiści, jedynie miłość".
Podsumowując, teoria gier pomaga lepiej zrozumieć granice
wzajemnej współpracy, wskazując, dlaczego „życie w zgodzie" nie jest tak proste — lub zgodne z ludzką naturą — jak niektórzy by sobie życzyli. Ale równocześnie,
teoria gier pokazuje, że istoty ludzkie niekoniecznie są skazane na życie w świecie znanym z dzieł Hobbesa, czyli w świecie niekończącej się zdrady i mozolnej rywalizacji, pod warunkiem, że spojrzą szerzej na swoją własną sytuację i dostrzegą leżące w ich zasięgu możliwości.
Tekst oryginału.
Barash, D. P. (2009). The Prisoner's Dilemma and Other
Opportunities. "eJournal USA",14 (3), 26-28.
« Psychologia społeczna (Publikacja: 02-09-2010 )
David P. Barash Profesor psychologii na University of Washington w Seattle, autor wielu publikacji. Jest między innymi współautorem Peace and Conflict Studies (2002). Jego ostatnie książki to napisana wspólnie z córką, Nanelle, Madame Bovary's Ovaries: a Darwinian look at literature (2005) oraz Natural Selections: selfish altruists, honest liars and other realities of evolution (2007). W 2009 roku wyszła również książka How Women Got Their Curves and Other Just-So Stories: Evolutionary Enigma, której jest współautorem.
| Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 569 |
|